Co warto zobaczyć na Majorce?

Zagraniczne wojaże marzyły mi się od dawna. Wierzyłam jednak, że na wszystko przyjdzie czas. I tak było! W tym roku zrealizowałam swoje kole...

Zagraniczne wojaże marzyły mi się od dawna. Wierzyłam jednak, że na wszystko przyjdzie czas. I tak było! W tym roku zrealizowałam swoje kolejne marzenie - polecieliśmy na Majorkę. Co warto zobaczyć na urokliwej wyspie i jak spędziliśmy czas na Majorce?


co_warto_zobaczyc_majorka


Jestem zadaniowcem, jak ktoś rzuca mi hasło "zróbmy to", spinam się i działam. Tak było pół roku temu, kiedy narzeczony powiedział "jedziemy na zagraniczne wakacje". W środku mnie szalała podjarana Grażyna, jednak na zewnątrz musiałam trzymać fason. Chociaż odrobinę. W końcu spełniało się moje marzenie! 
Wszyscy znajomi wyjeżdżali kilka razy w roku, my mieliśmy inne priorytety, w końcu po ciężkiej pracy mogliśmy sobie pozwolić na zagraniczny wyjazd. W myślach już pakowałam walizkę. Było jeszcze zimno, a ja już myślałam o cudownym słońcu i drinkach.

Jednak było coś, co spędzało mi sen z powiek. Co my tam będziemy robić? Pewne było jedynie picie drinków i wielogodzinne lenistwo, wróć, odpoczywanie. 
Mimo to wiedziałam, że lot na Majorkę jedynie po to, żeby cały czas leżeć plackiem jest bez sensu.
Ale od początku.

wakacje_na_majorce

Tak to się zaczęło...


Nie jesteśmy wytrawnymi bywalcami. W dodatku od dobrego roku mamy sporo na głowie, dlatego w końcu chcieliśmy odpocząć, a nie organizować i spinać wyjazd od A do Z samodzielnie. W końcu po to są biura podróży. Wsiadam, wysiadam, o nic się nie martwię i o to mi chodziło podczas urlopu.

I dobrze, bo odkąd zarezerwowaliśmy wycieczkę, godzina lotu zmieniła się 3 razy. Fakt, to czartery, ale lot zmienił nam się ponownie na 2 dni przed odlotem. Różnica wynosiła ok. 6 godzin, więc jeśli bylibyśmy spoza Warszawy, mielibyśmy problem. 

Od początku mieliśmy określony budżet i chyba dobry miesiąc siedziałam i co kilka dni filtrowałam wyniki w kilku biurach. W końcu wyświetliła mi się perełka ofertowa. Nie zwlekaliśmy, decyzja była szybka. Zastanawialiśmy się między dwoma hotelami, które dzieli plaża w zatoce - Sentido Cala Vinas i Occidental Cala Vinas. Finalnie postawiliśmy na pierwszy, ponieważ jest dla osób 18+. Bez obaw, nie ma tam plaż czy basenów dla nudystów, choć w niektórych ofertach o tym czytałam. Finalnie wykupiliśmy wycieczkę w Itace
Aż do przejścia przez próg pokoju zastanawiałam się, na ile zdjęcia są zbieżne z rzeczywistością...


Cała prawda o hotelu Sentido


Do hotelu zameldowaliśmy się pod wieczór, byliśmy bardzo zmęczeni i głodni. W oczekiwaniu na meldunek czuliśmy cały czas bardzo specyficzną woń. Potem okazało się, że to wazony z moimi ukochanymi liliami. Co ciekawe, na cały hotel nie rozchodził się zapach z restauracji, co było ogromnym plusem.

Pierwsza kolacja miło nas zaskoczyła. Po paru dniach zauważyliśmy pewną prawidłowość w posiłkach i podejściu obsługi. Niektóre potrawy smakowały nam bardziej, inne mniej. Pewne składniki powtarzały się, jednak przy kolacji była największa różnorodność, co bardzo nam pasowało.
Jedzenie typowo europejskie, nastawione na Niemców i Anglików. Nie zdziwiło nas to, bo Majorka głównie tymi turystami stoi. 


Po posiłku czas na rozpakowanie. Nie mam zdjęć pokoju, bo przez większość czasu panował w nim kontrolowany bałagan. Jednak jeśli pokusicie się, żeby sprawdzić zdjęcia na stronie biura, będziecie wszystko wiedzieli. 
Niesamowitą zaletą hotelu były piękne widoki ze sporego tarasu. Słońce w październiku pojawia się ponad horyzontem dość późno, bo po 8:00, dlatego na noc nie zasłanialiśmy okien. Rano budził nas szum i widok morza.










Obserwowaliśmy też otoczenie hotelu, na który się nie zdecydowaliśmy i dziwiliśmy się, dlaczego nie ma nikogo na basenie. Rozwiązanie było proste. Tam w ogóle nie było słońca! Dlatego ci, którzy nie zajęli leżaków w dobrym miejscu musieli iść na plażę. 

W naszym hotelu jest jeden basen i wiele fajnych zakamarków. Do plaży na zatoce szliśmy w strojach kąpielowych, bo mieliśmy super przejście. Nie musieliśmy więc zabierać ze sobą wszystkich rzeczy z basenu. Jednak to basen z widokiem na morze okazał się najlepszą atrakcją. Przez cały czas udawało nam się położyć w pierwszej linii, gdzie było najchłodniej i najładniej. Drugą atrakcją był bar w skale połączony z kamiennym tarasem i łóżkami. Mega atrakcja!

Niedaleko hotelu zauważyliśmy też schody bez końca. Postanowiliśmy zejść na dół. Czasami pod nosem mamy takie cudowne widoki! Siedzieliśmy na schodach i skałach i chłonęliśmy szum obijających się fal.




Jednak poza dogłębnym zwiedzeniem hotelu udało nam się zobaczyć również inne atrakcje na Majorce.

Spotkanie z rezydentem


Czytałam wiele poradników, co warto zobaczyć, gdzie pojechać. Czy wynająć auto, czy kupić wycieczkę od rezydenta.
Wykupiliśmy all inclusive, więc nie nastawialiśmy się na wielkie wydawanie pieniędzy. W zagłębiu hoteli ciężko o jakiekolwiek porządne lokalne jedzenie, dlatego nawet tego nie szukaliśmy. Finalnie, w obawie o to, czy starczy nam pieniędzy, zdecydowaliśmy się na zakup wycieczki z biura.

I tu dochodzę do najsłabszego punktu wyjazdu z Itaki, mianowicie kontaktu z rezydentem. 
Do naszego hotelu jechało zaledwie kilka osób z turnusu. W tym starsze małżeństwo, które zameldowało się w hotelu Occidental. Młody, sprawny rezydent na spotkania kazał państwu przyjść do naszego hotelu... Okej, to nie jest daleko, ale pan miał problemy z chodzeniem. Spotkanie z rezydentem trwało 15 minut, czy naprawdę młody mężczyzna nie mógł inaczej rozwiązać tej sprawy? Możliwe, że nawaliła też jego koleżanka, która przywitała nas po przylocie i nie zareagowała odpowiednio. W każdym razie nie było to fajne i byliśmy zdegustowani po raz pierwszy.

Drugi raz ten sam mężczyzna zażenował nas kilka minut po spotkaniu. W związku z tym, że byliśmy ostatnim turnusem z Polski, wiele wycieczek lokalnych proponowanych przez biuro było już nieaktualnych lub poprzesuwanych na inne dni. Tak było z objazdówką, którą przesunęli dzień wcześniej. W związku z tym mieliśmy aż jedną noc na to, żeby przemyśleć wyjazd. Jak się domyślacie, nikt tego nie zrobił.
Po spotkaniu podeszliśmy do rezydenta, żeby wypytać o szczegóły. Zapewnił nas nawet o tym, że dostaniemy lunch z hotelu. Poprosiliśmy o chwilę na przeliczenie finansów, na co usłyszeliśmy "czekam 10 minut". Prawdę mówiąc w normalnych warunkach nie bylibyśmy uprzejmi, ale błagam gościu, jesteś w pracy i nie prosimy cię o pół dnia, tylko chwilę. 
Wycieczkę kupiliśmy, a na recepcji okazało się, że już nie oferują wyżywienia dla Itaki, więc gratuluję znajomości oferty.
Po niezbyt dobrym początku, przyszedł czas na wycieczkę.

Wycieczka objazdowa po Majorce


Mam ogromny problem z ubiorem na tego typu wycieczki. Raz do parku zwierząt w Kadzidłowie wybrałam się w spódnicy i torebeczce do rąsi, po czym okazało się, że zwierzaki nie siedzą w klatkach, tylko chodzimy po ich zagrodach oddzielonych drabinkami. Zapewne domyślacie się, jak patrzyli na mnie współtowarzysze i dlaczego narzeczony wchodził za mną i trzymał mi kieckę.
Śmiejemy się z tego do dziś. No dobra, on się śmieje. 

Autokar trochę się spóźnił, ale za to był wygodny i miał klimatyzację. Jak dla mnie 100% satysfakcji. 

Jechaliśmy z ciągłym widokiem na pasmo górskie oraz winnic, właśnie tam zmierzaliśmy.


Sierra de Tramuntana - niezapomniane widoki


Cała Majorka to ogromna praca nóg. Chodząc w górę i w dół szybko można wyrobić dobrą kondycję. Jednak zgodnie stwierdziliśmy, że jest tam tyle różnych zakamarków i zakrętów, że jazda autem wymaga więcej skupienia. Szczególnie, jeśli wjeżdżasz na skrzyżowanie ze wzniesienia. 
Cudowna, kręta i wąska droga zaprowadziła nas do Sanktuarium Maryjnego w Lluc. W słynnym kościele ulokowana jest figurka Czarnej Madonny, patronki Majorki. Można tam zostawić swoją prośbę. Przyznam, że tam się strasznie rozkleiłam. Nawet, jeśli nie chodzę regularnie do kościoła, to miejsce wywarło na mnie spore wrażenie.





Nasza przewodniczka nie była męcząca i nie zanudzała nas zbędnymi informacjami. Powiedziała, gdzie warto zajrzeć, czego spróbować w pobliskiej knajpce i jakie pamiątki zgodnie z lokalnymi zwyczajami przynoszą szczęście.
Postawiliśmy na sprawdzenie rzekomego miejsca znalezienia figurki. Po krótkiej drodze kamiennymi schodami w górę ujrzałam takie widoki, że miałam ochotę rozbić namiot. 
Chyba jedyną przeszkodą byłyby dzikie kozy, które wcale nie bały się turystów i chodziły przed nami jak koty. Swoją drogą jedna strzelała spojrzenia jak nasza Tośka, więc czułam się swojsko.








Stojąc na szczycie i chłonąc widok pięknej doliny zastanawiałam się, ile par się tam zaręczyło i dlaczego tak mało. Przecież wystarczy zejść na dół, szybko wziąć ślub, a potem wrócić na górę na noc poślubną!

Niechętnie wróciłam do autokaru, ale najlepsze było jeszcze przed nami!

Sa Calobra - niezapomniane przeżycie


Nigdy nie rajcowały mnie sporty ekstremalne, ale przejazd krętą drogą do portu Sa Calobra można do nich zaliczyć. Zakręty sięgają 180 stopni i mam na to dowody! 
Niesamowita droga co chwilę zaskakiwała nas czymś nowym. W pewnym momencie między górami ujrzeliśmy morze, choć prawdę mówiąc ciężko je było odróżnić od nieba.




Zwieńczeniem był przejazd do portu Sa Calobra, gdzie mieliśmy chwilę na zwiedzanie. Zatoka jest ujściem najdłuższego na wyspie wąwozu Torrent de Pareis. Do tak zwanych Wrót do Raju wiodły tunele w skale. Po butach widać było, kto tam był! Ze skał ciekła woda, więc w środku było sporo błota. Idealnie na sandały. Czy ja już mówiłam, że nie umiem się ubrać na wycieczki?





Po niesamowitym spacerze przyszedł czas na rejs wzdłuż klifowego północno-zachodniego wybrzeża do portu Puerto de Soller. Udało nam się usiąść na górze statku, więc cały czas mieliśmy piękne widoki.
Prawdę mówiąc swoich zdjęć stamtąd nie mamy, bo wyglądamy raczej na zmarnowanych. Nie moglibyśmy zbyt długo pływać statkiem. 




Puerto de Soller - spotkanie z tradycją
Ogromne wrażenie zrobił na mnie port w Puerto de Soller. Widok wszystkich żaglówek, łódek, wielkich ryb, gór z jednej i pięknego miasteczka z drugiej naprawdę zapierał dech w piersiach. 
Niedaleko portu można skosztować lodów oraz soków z regionalnych pomarańczy. Niestety kolejki ogromne.







Po krótkiej przechadzce po wąskich uliczkach przyszedł czas na przejazd zabytkowym tramwajem do Soller. W sumie tramwaj niczym nie różnił się od naszego w godzinach porannych. Tłum rzucający się do siedzeń. My staliśmy na zewnątrz i prawdę mówiąc nie żałuję, bo dzięki temu mieliśmy piękne widoki, a co jakiś czas czuliśmy zapach pomarańczy. 
Następnie przesiedliśmy się do zabytkowego pociągu, który wiódł przez Dolinę Pomarańczy, górskie tunele (przez jeden jechaliśmy ok. 5 minut!) oraz gaje cytrusowe. Nie za dużo widziałam, bo padał już deszcz i prawdę mówiąc wszyscy byli nieco zmęczeni. Mój towarzysz nawet trochę przysnął.

Czy wróciłabym na Majorkę? Jasne! Nie za rok, ale za jakiś czas na pewno. Teraz chciałabym pojechać na wschód wyspy, gdzie podobno znajdują się cudowne plaże. My plażę mieliśmy w zatoczce, więc chętnie poczułabym prawdziwego nadmorskiego klimatu. Sam hotel był strzałem w dziesiątkę, wycieczka objazdowa również bardzo nam się podobała i nie żałujemy ani grosza. Odpoczęliśmy, wyluzowaliśmy i niczym się nie przejmowaliśmy. Tego nam było trzeba!

Wracacie do krajów, w których już byliście? Na co zwracacie uwagę przed wyborem hotelu/wycieczki/kierunku?


Zobacz także

Skomentuj

Dziękuję za wszystkie komentarze.
Będę wdzięczna za powstrzymanie się od wulgaryzmów i złośliwości.
Proszę też nie reklamować swoich rozdań i blogów.
W wolnych chwilach odwiedzam swoich czytelników :)

Etykiety

022 (1) 023 (1) 1:1 (1) Acne Killer (1) Alverde (1) Amilie (1) Apis (2) astor (2) balea (5) ballarini (1) balsam (3) balsam brązujący (2) balsam do ciała (6) balsam do ust (1) banana (1) Bandi (2) baza pod cienie (1) Beauty Face (1) Bell (3) bielenda (2) Bioderma (4) Bloger (1) blogerki (1) blogikosmetyczne (1) Blogrolle (1) błędy popełniane w manicure hybrydowym (1) błyszczyk (1) brązy (1) calzedonia (1) case (1) Catrice (4) CCC (1) celia (1) cera problemowa (6) cienie do powiek (5) cień do powiek (3) clarena (1) co jest w mojej torebce (2) co robić podczas migreny (1) coctail bar (2) codzienna pielęgnacja cery (24) cosmetics zone (2) czym jest kobiecość (2) czym jest migrena (1) Delia (1) depilacja (4) depilacja bikini (3) dkny (1) dlaczego kobiety malują paznokcie (1) domowe spa (1) Donegal (1) ecoTOOLS (1) elf (2) Essence (3) Eva natura (1) Eveline (2) Evree (1) eyeliner (1) Farmona (3) Firmoo (1) flormar (1) freewolna się rozwija (1) Freewolności (10) French (1) galeria (1) giżycko (1) GlySkinCare (1) golden rose (2) GOSH (2) Haruko (1) hean (1) hit (1) hybrydowy (1) hybrydy (2) ile warta jest moja twarz (1) iloko (1) Inglot (2) Intelligent Skin Therapy (1) jak odczytywać nuty zapachowe (1) jak pielęgnować kobiecość (1) jak zdjąć manicure hybrydowy (1) jak zrobić manicure hybrydowy (6) Joanna (2) kit (1) kobo (1) KOLASTYNA (1) kolekcja lakierów hybrydowych (2) konferencja meet beauty (2) kosmeter.pl (1) kredka (1) krem (2) Krem do rąk (5) krem do twarzy (3) krem na noc (1) krem pod oczy (2) książka (1) L'biotica (1) L'OCCITANE (1) lakier do paznokci (8) lakier hybrydowy (3) lakiery (5) lambre (1) laminowanie (1) lavera (1) Lecher (1) letnie zabiegi (1) lifestyle (23) lirene (1) Long4Lashes (1) Loton (1) Lovely (1) Lumene (1) luxstyle (1) makeup revolution iconic 1 (1) Makijaż (13) makijaż oczu (1) makijaż twarzy (5) MANHATTAN (2) manicure (7) manicure hybrydowy (15) Marion (1) mariza (1) maseczka (4) maseczka do skóry tłustej (3) maseczka do twarzy (4) maska (2) maskara astor (1) mat (1) matowa pomadka (2) maybelline (1) meet beauty warszawa (2) michel mercier (1) migrena (1) minerały (1) mint (1) Miss Sporty (1) mokosh (1) mój sposób na relaks (1) Mrs. Potter's (1) najlepsza maskara (1) najlepszy eyeliner (1) naklejki wodne (1) NIVEA (3) nowy portal internetowy (1) objawy migreny (1) odżywka (1) odżywka do rzęs (3) odżywka Miralash (1) olejek do ciała (2) olsztyn (1) ombre (1) OPI (1) organique (3) Original Source (2) paese (3) Paleta cieni (1) Palmer's (1) pasta cukrowa (1) pat&rub (2) paznokcie (7) Paznokcie srebrne (1) Paznokcie złote (4) perfumy (1) pędzel (2) pianka do mycia ciała organique (1) piel (1) pielęgnacja (14) pielęgnacja ciała (10) pielęgnacja paznokci (1) pielęgnacja skóry pod oczami (1) pielęgnacja stóp (1) pielęgnacja suchej skóry (7) pielęgnacja włosów (9) pielęgnacja włosów blond (5) pierre rene (1) pilomax (2) planowanie wakacji (2) płyn micelarny (1) podkład (6) podsumowanie lata (1) pomadka (1) pomadka do ust (4) pomysły na świąteczne prezenty (1) pomysły na tło do zdjęć (1) portal dla kobiet (1) portal urodowy (1) prezenty (2) produkt do kąpieli (1) produkty do włosów (5) produkty pielęgnacyjne (3) przyczyny migreny (1) Puder (2) quickmax (1) recenzja (65) rimmel (3) Rozdania (3) róż (6) rzęsy (4) samsung (1) semilac (1) sensique (1) sleek (5) sleek line (1) slimsonic (1) Soraya (2) Spotkanie blogerek (7) stylizacja brwi (3) suchy szampon (2) summer (1) syoss (1) szampon (3) szare (1) szminka (4) święta (1) Tag (3) tangle teezer (2) The Body Shop (2) tisane (2) tołpa (2) torba (1) tusz do rzęs (2) Tutti Frutti (1) ulubieńcy pielęgnacja (2) ulubione perfumy (1) uniwersalne perfumy (1) uratuj makijaż (1) uroda (1) usta (4) velvet matte golden rose 023 (1) Venita (2) Verona (1) Virtual (1) W7 (2) wady manicure hybrydowego (1) wax (1) węgiel aktywny w kosmetyce (1) węgiel leczniczy w kosmetyce (1) Wibo (2) włosy (8) wosk na włos (2) wosk paskowy (1) wygrana (1) wykonanie manicure hybrydowego (5) Yves Rocher (1) Zakupy (4) zdejmowanie hybryd (1) zdejmowanie manicure hybrydowego (1) zdobienie paznokci (2) zestaw do manicure hybrydowego (3) zo-han (1)